maj 2002

...Za oknem szaleje wiatr. Jest tak silny, że momentami wydaje się, że wyrwie drzewo... ale co spojrzę, ono nadal stoi... Na szybie pojawiają się krople wody... najpierw rzadko, później częściej... W końcu ściana deszczu uniemożliwia wyraźne dojrzenie kształtów... Moje oczy uśmiechają się - mam cichą nadzieję... cichą nadzieję na to, że świat sam się ocali, że ulewa go oczyści... A potem, po wygranej bitwie, wyjdzie słońce i jego promienie nie będą już smutnie odsłaniać syfu, który staramy się ukryć...
...Ale nie... Kropel na szybie pojawia się coraz mniej... Liście przestają wirować w powietrzu... Wszystko się uspokaja... I ani deszcz nie zmył brudu, ani wiatr go nie zdmuchnął...
...A słońce nieszczerze zaświeciło...

główna

(c) Ewa Oderkiewicz 2002-2018